Przemoc domowa: koniec rozproszenia odpowiedzialności, więcej ośrodków interwencji kryzysowej

Osoba doznająca przemocy domowej trafia dziś w system, w którym za jej sprawę odpowiada naraz kilka instytucji, a każda z nich może odesłać do następnej. Policja w 2024 r. wszczęła 28 795 procedur „Niebieskiej Karty”, a mimo to w większości powiatów nie ma ośrodka interwencji kryzysowej. Razem chce zlikwidować rozproszenie odpowiedzialności, zwiększyć liczbę ośrodków i uruchomić całodobowe telefony zaufania.

Światło poranka wpadające przez okno za jasną firaną — spokojny, godny kadr bez sceny przemocy.

Osoba, która próbuje wyrwać się z przemocy w domu, trafia nie do jednej instytucji, lecz do systemu, w którym odpowiedzialność jest rozdzielona między policję, ośrodek pomocy społecznej, zespół interdyscyplinarny, ochronę zdrowia, oświatę, prokuraturę i sąd. Każde z tych ogniw zna wycinek sprawy i każde może wskazać, że dalsze kroki należą do kogoś innego. W 2024 r. sama policja wszczęła 28 795 procedur „Niebieskiej Karty”, a mimo tej skali w większości powiatów wciąż nie działa ośrodek interwencji kryzysowej, do którego można byłoby pójść od razu. Razem chce zlikwidować to rozproszenie odpowiedzialności, zwiększyć liczbę ośrodków interwencji kryzysowej i uruchomić całodobowe telefony zaufania, żeby pomoc zaczynała się w momencie zgłoszenia, a nie po przejściu przez kolejne okienka.

Skala, której system nie nadąża obsłużyć

Przemoc domowa nie jest w Polsce zjawiskiem marginalnym ani malejącym. W samym 2024 r. policja odnotowała blisko 28,8 tys. interwencji zakończonych założeniem „Niebieskiej Karty”, co daje średnio niemal osiemdziesiąt kart dziennie tylko po stronie policji. Formularz zakłada jednak nie tylko policja — robią to także pracownicy pomocy społecznej, oświaty i ochrony zdrowia, więc realna liczba uruchamianych procedur jest wyższa. Najwyższa Izba Kontroli, badając lata 2021–2023, podała, że łącznie wypełniono 82 092 formularzy w 2021 r. i 83 154 w 2022 r., przy czym policja odpowiadała za trzy czwarte z nich.

Te liczby opisują tylko część zjawiska, bo procedura rusza dopiero wtedy, gdy ktoś zdecyduje się ją uruchomić. Za każdą kartą stoi konkretne mieszkanie, w którym najczęściej krzywdzona jest kobieta, a świadkami bądź ofiarami bywają dzieci. Państwo, które co roku formalnie rejestruje kilkadziesiąt tysięcy takich spraw, powinno mieć dla nich gotową, przewidywalną ścieżkę pomocy. Kontrola NIK pokazała, że tej ścieżki w dużej mierze brakuje.

Rozproszenie odpowiedzialności: siedem instytucji, żadnego gospodarza

Podstawowym narzędziem systemu jest procedura „Niebieskiej Karty”, uregulowana w ustawie z 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy domowej (do nowelizacji z 2023 r. nosiła nazwę ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie). Prowadzeniem sprawy zajmuje się zespół interdyscyplinarny i powoływane przez niego grupy diagnostyczno-pomocowe, w których spotykają się przedstawiciele pomocy społecznej, policji, oświaty, ochrony zdrowia i komisji rozwiązywania problemów alkoholowych. W założeniu ma to zapewnić wszechstronną pomoc. W praktyce mnożenie podmiotów bez jednego gospodarza sprawy rozmywa odpowiedzialność: gdy odpowiadają wszyscy, nie odpowiada nikt.

NIK opisała ten mechanizm wprost. Informacje o „Niebieskich Kartach” gromadzone były „w wielu odrębnych bazach danych”, bez centralnego rejestru, który pozwoliłby śledzić losy jednej sprawy. Kontrolerzy natrafili na przypadki, w których poszczególne instytucje równocześnie albo w odstępie kilku dni zakładały „Niebieską Kartę” na skutek tego samego zdarzenia — ta sama rodzina figurowała wtedy w systemie kilka razy, a mimo to nikt nie panował nad całością. Rozbieżności sięgały poziomu absurdu: w jednych komendach „Niebieską Kartą” kończyło się kilka procent interwencji domowych, w innych — grubo ponad połowa, co znaczy, że o uruchomieniu ochrony decydowała bardziej lokalna praktyka niż waga zdarzenia.

Dla osoby doznającej przemocy oznacza to konkretną trudność. Zamiast jednego miejsca, które przejmie sprawę i poprowadzi ją do końca, dostaje listę instytucji, między którymi musi krążyć sama — opowiadając swoją historię za każdym razem od nowa, pilnując terminów i licząc na to, że informacja przepłynie między urzędami, które nie mają wspólnej bazy. Przy sprawie, w której stawką bywa bezpieczeństwo, a często i życie, taki obieg dokumentów sam w sobie staje się barierą.

Ośrodek interwencji kryzysowej: mapa z dziurami

Gdyby przemoc eskalowała dziś w nocy, wiele osób nie miałoby dokąd pójść. Ośrodki interwencji kryzysowej, które mają zapewniać natychmiastową, specjalistyczną pomoc, nie pokrywają kraju. W 2023 r. w Polsce działało 170 ośrodków interwencji kryzysowej wobec 162 rok wcześniej, ale ich rozmieszczenie jest nierówne, a tempo przyrostu — symboliczne. Jeszcze w 2021 r. NIK ustaliła, że w 55% powiatów takiej placówki w ogóle nie utworzono, mimo że zapewnienie interwencji kryzysowej należy do zadań powiatu.

Sama liczba ośrodków nie oddaje jeszcze problemu dostępności. Ustawowy sens interwencji kryzysowej polega na natychmiastowości, a ta wymaga pracy całą dobę. Tymczasem — jak wskazywał Rzecznik Praw Obywatelskich — tylko co trzeci działający ośrodek zapewniał wsparcie całodobowo. Do tego dochodzi zanikanie samodzielnych placówek: coraz częściej interwencję kryzysową „wtapia się” w powiatowe centra pomocy rodzinie i ośrodki pomocy społecznej, gdzie staje się jednym z wielu zadań, a nie wyspecjalizowaną, dostępną o każdej porze usługą.

Podobnie wygląda sieć specjalistycznych ośrodków wsparcia dla osób doznających przemocy domowej, które prowadzą całodobowe schronienie wraz z pomocą prawną, psychologiczną i socjalną. NIK, badając dziewięć gmin i siedem powiatów, natrafiła na cztery powiaty, w których nie funkcjonował żaden ośrodek wsparcia, ośrodek interwencji kryzysowej ani specjalistyczny ośrodek wsparcia. Mapa pomocy ma więc dziury dokładnie tam, gdzie człowiek w kryzysie potrzebuje jej najbardziej — blisko domu i bez zwłoki.

Co proponuje Razem

W Deklaracji programowej z 2025 r. Razem wiąże dwa problemy w jednym punkcie: rozmytą odpowiedzialność instytucji i braki w sieci pomocy doraźnej.

Zlikwidujemy rozproszenie odpowiedzialności instytucji odpowiadających za przeciwdziałanie przemocy domowej i zwiększymy liczbę ośrodków interwencji kryzysowej, w tym całodobowych telefonów zaufania.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Państwo, na które możesz liczyć”, pkt 10, partiarazem.pl

Za tym zdaniem stoją trzy kierunki zmiany:

  • Jeden ośrodek odpowiedzialności zamiast siedmiu ogniw. Chodzi o to, by za prowadzenie sprawy odpowiadał konkretny podmiot z jasno przypisanym zadaniem, a nie rozproszony zespół, w którym każdy uczestnik może wskazać na sąsiada. To odpowiedź na ustalenie NIK o odrębnych bazach danych i dublujących się „Niebieskich Kartach”.
  • Więcej ośrodków interwencji kryzysowej i pokrycie białych plam. Skoro w ponad połowie powiatów takiej placówki nie ma, zwiększenie ich liczby oznacza dopełnienie mapy tam, gdzie dziś człowiek w kryzysie zostaje bez miejsca, do którego mógłby się zgłosić od ręki.
  • Całodobowe telefony zaufania. Jeśli pomoc ma być natychmiastowa, musi być osiągalna także wtedy, gdy urzędy są zamknięte — nocą i w weekend, kiedy przemoc domowa często eskaluje. Stały, dostępny bez przerwy kanał kontaktu jest pierwszym punktem, od którego zaczyna się cała reszta ścieżki.

Postulat mieści się w szerszej wizji państwa opiekuńczego, którą Razem otwiera zdaniem, że miarą rozwoju państwa jest to, jak traktuje ono ludzi w trudnej sytuacji życiowej. W obszarze przemocy domowej ta miara wypada dziś słabo nie dlatego, że brakuje przepisów, lecz dlatego, że odpowiedzialność za ich stosowanie rozmywa się między instytucjami, a sieć pomocy doraźnej jest zbyt rzadka, by złapać każdego, kto z niej korzysta.

Przemoc domowa w przeważającej części dotyka kobiet, a jej tło i skutki — od przemocy ekonomicznej po utratę bezpiecznego mieszkania — analizujemy szerzej w siostrzanym serwisie Razem dla kobiet, gdzie piszemy o ośrodkach wsparcia i o tym, dlaczego dostępność pomocy przekłada się wprost na to, czy kobieta jest w stanie odejść od sprawcy. Więcej o innych formach pomocy państwa w momencie załamania — od mieszkań chronionych po wychodzenie z bezdomności — znajdziesz w naszym dziale wsparcie w kryzysie.

Źródła i dalsza lektura